PRZEPRASZAM, ŻE DODAJE ROZDZIAŁ TAK PÓŹNO!
MIŁEGO CZYTANIA! ;*
-----------
-Woah!-Mols darła japę- Chce drinka!
-Effy…
-Co?- splunęłam gorzko. Ciągle tylko ‘Effy’ i ‘Effy’, a może
jestem Bella, kurwa? Przypomnijcie… Po co ja je ze sobą brałam?
-Gdzie zostawimy walizki?- zapytała Cassie
-Za mną- mruknęłam i pokierowałam się w stronę baru- Hej!-
krzyknęłam do barmana
-Tak?- zapytał z uśmiechem. Był seksowny!
-Mogłybyśmy zostawić tu nasze walizki, odbierzemy je jak będziemy wychodzić
-Jasne.- powiedział i pokazałam nam gdzie mamy je zostawić
-Dziękuje i poproszę trzy najlepsze drinki.-powiedziała
Cass. Po kilkunastu sekundach w naszych dłoniach znajdowały się napoje, jednak
szybko zniknęły. Nie patrząc na dziewczyny ruszyłam na ‘parkiet’, co chwilę
odchodząc po alkohol.
Zaczęłam kręcić z jakimś blondynem. Po pewnym czasie
skończyliśmy w kiblu uprawiając dziki sex.
*
-Powtórzymy to kiedyś?
-Twój czas dobiegł końca chłopczyku.- zapięłam ostatni guzik
mojej koszuli i wyszłam z kabiny. Usiadłam przy barze i zamawiałam kolejne
drinki i kieliszki czystej.
Po chwili jednak straciłam świadomość…
*Molly*
-Cassie, Cassie!
-Czego?- jęknęła dziewczyna sącząca jakąś kolorową ciecz.
-Załatwiłam nam nocleg! Ty podnoś swoją grubą dupę, a ja
poszukam Eff!
-Przecież tam siedzi… A może śpi?- Yeah, faktycznie. Głowa Collins
była na blacie baru, a wokół niej było pełno pustych kieliszków.
-Louis? Mógłbyś wziąć nasze walizki? Ja obudzę Effy. –
mówiłam pokazując chłopakowi nasze walizki.
-Yep, wezmę. A waszą koleżankę, zaniesie Justin. Chyba
dobrze się zabawiła i nie sądzę, żeby dała rade iść.
-Dzięki Lou- uśmiechnęłam się do bruneta.
*
-Co do chuja?- jęknęłam rozglądając się po zupełnie obcym mi
pokoju.- Uh, no nie…Znowu? Z kim tym
razem się przespałam?
-Tym razem to było zwykłe nocowanie, w zwykłym
łóżku.-usłyszałam głos Molly, siedzącej na łóżku obok
-Gdzie jesteśmy? To po pierwsze, a po drugie… To gdzie jest
kurwa Cass?- wykrztusiłam. Moja głowa pękała. Co oni mi dali, do chuja?
-Pieprzyła się z Niall’em czy jak mu tam…- to co powiedziała
sprawiło, że zaczęłam się krztusić. Cassie?! Cassandra Alison Malone?! Ta
dziewczynka biegająca w różowych spódniczkach, która rok temu nie wzięłaby do
ust alkoholu?! Ile spałam kurwa?!
-Że jak?!
-Że tak…
-Molly, gdzie my jesteśmy, co?
-Wczoraj w klubie ja i Cassie poznałyśmy dwóch
chłopaków.-mówiła jedząc pączka.
Czekaj…
Skąd ona go wzięła?
Zresztą nieważne…
-Gadałyśmy z nimi, a oni zaproponowali nam, żebyśmy zostały
u nich na jakiś czas… Więc jesteśmy.
-A… cha? Czyli jesteśmy w domu dwójki obcych chłopaków tak?
-Nie! Jest ich trójka! Jest jeszcze Justin, jest całkiem
przystojny i to on wczoraj wynosił twoją grubą dupę z klubu.
-Dzięki Mols.- powiedziałam z sarkazmem
-Nie ma za co!- wspominałam, że nie jest za bardzo bystra?-
Ale wiesz co? Idź się lepiej umyć… - przynajmniej jest szczera.
-Tak. Tak właśnie zrobię…
Wzięłam swój ręcznik, wygrzebałam jakieś ciuchy i poszłam do
‘naszej’ łazienki.
*
Razem z Cook wyszłyśmy z pokoju i pokierowałyśmy się na dół.
W salonie stała moja druga przyjaciółka wpychająca język do
gardła jakiegoś blondyna. Dziewczyna stała w samych majtkach, a chłopak był
nagi. Fuu!!
Popatrzyłam na Molly. Jej nogi chyba wrosły w ziemie… Odchrząknęłam
głośno, a jakże urocza ‘parka’ odkleiła się od siebie i popatrzyła w naszą
stronę.
-Em… Hej Ef, hej Mols. Erm, to jest Niall.
-Hi. –powiedział z akcentem blondyn i wystawił dłoń w moją
stronę. Daje głowę, że nie był stąd. Delikatnie ujęłam ją, nic nie mówiąc,
tylko przyglądałam mu się.
Taka byłam. Nie lubiłam dużo mówić. Chyba, że byli to moi
przyjaciele.
Nie, nie byłam nieśmiała, po prostu gadanie to wysiłek. Ach!
No i nie widzę w tym większego sensu, skoro mogę rozgryźć ludzi bacznie ich
obserwując. Prawda?
-Ubierz się, dziwko.-powiedziałam monotonnie w stronę Cassie.
Zmroziła mnie tylko wzrokiem i ciągnąc za sobą chłopaka weszli na górę.
-Chcesz coś na śniadanie? W sumie to nie masz wyboru.
Chłopcy zrobili tosty.- nadawała ciągnąc mnie za sobą w stronę kuchni.
*
Po skończonym śniadaniu przeszłyśmy do salonu i usiadłyśmy
na wielkiej kanapie. Cook włączyła telewizor. Oczywiście nie długo miałyśmy
spokój, bo do pokoju wparowało dwóch chłopaków.
- I wtedy on rzucił się na Dan’a, a j… Ooooo, hej! Patrzcie
kto się obudził!
-Hej Lou!- zaćwierkała radośnie moja przyjaciółka.
Zapytam ponownie…
.
.
.
ILE KURWA PRZESPAŁAM?!?!?!
-Hej jestem Louis, a to Justin.- nadawał. Dokładnie jak
Molly.
-Effy.- wyciągnęłam rękę w stronę chłopców.
-Powinnaś przytyć Effy, jesteś bardzo chuda.- powiedział…
Czekaj, to był chyba Justin. No tak, to on musiał wczoraj nieść ‘moje grube
dupsko’.
-Dzięki, ale wole być szczupła, niż turlać się po ziemi jak
kula do kręgli.- posłałam w jego stronę sztuczny uśmiech. Chłopcy dosiedli się
obok nas i zaczęli prowadzić rozmowę z Mols. Nie słuchałam ich i nie udzielałam
się, bo jak już wspominałam: nie lubię gadać.
-Oprowadzić Cię po domu?-usłyszałam szept nad moim uchem.
-Jasne. Czemu nie…
*
-No i na koniec mój pokój.-weszliśmy do dość sporego po
mieszczenia, a mi w oczy rzuciło się ogromne akwarium. Zaraz przy nim byłam i zaczęłam
oglądać rybki. Ciekawe czy Tony nakarmił moje…?
-Czym je karmisz?-spoglądnęłam na Justina, który w tym
momencie lustrował mnie od góry do dołu.
-Tam.-wskazał na opakowanie z karmą przeznaczoną dla
stworzonek- Zobacz. A co… coś nie tak?
-Ja moje rybki karmię lepiej.-wyciągnęłam z kieszeni
opakowanie jakiś tabletek. Lubiłam tabletki. Jadłam je codziennie. Mów co
chcesz… Wiem, że jestem dziwna. Wciągnęłam jedną z opakowania i wrzuciłam do
akwarium. Te chyba lekko pobudzają.
-Co ty kurwa robisz?!-pisnął chłopak
-Karmie je lepiej od Ciebie. Patrz i zobacz, jak twoje rybki
dostają kręćka.- posłałam mu szyderczy uśmiech.
-------------
Mam nadzieję, że się spodobało;)
Rozdział NIE ZOSTAŁ SPRAWDZONY!
Czytasz=komentujesz ;)))
zajebiste *.*
OdpowiedzUsuń